Kompendium zakazanych substancji w kosmetykach

Zakazane substancje dodawane do kosmetyków. 


Jeśli trafiłaś na ten post to znaczy, że prawdopodobnie jesteś już po lekturze artykułu "Kosmetyki mamy karmiącej - jakie wybierać, a których się wystrzegać" i masz świadomość tego, jak wiele szkodliwych i trujących substancji "pakowanych" jest do naszych kosmetyków. 


Każdy powinien wystrzegać się toksycznych dodatków, ale mamy karmiące w sposób szczególny unikać powinny wymienionych przeze mnie konserwantów, czy stabilizatorów. Poniżej opisuję te najbardziej według mnie szkodliwe dla mam karmiących. 

Wersja dla wnikliwych i wytrwałych:-)

 
Triklosan
to aromatyczny konserwant z grupy chlorowanych fenoli, który stosowany jest jako środek przeciwgrzybiczy i bakteriobójczy głównie w produkcji mydeł, kosmetyków przeciwtrądzikowych, płynów pod prysznic, dezodorantów, środków do higieny intymnej, past do zębów, płynów do płukania jamy ustnej, czy środków czystości. Został odkryty w latach 60. XX wieku.  Stosowanie triklosanu jest regulowane przez prawo międzynarodowe i krajowe - zgodnie z Dyrektywą Unii Europejskiej o Produktach Kosmetycznych może być używany do produktów kosmetycznych i higienicznych w stężeniu nie większym niż 0,3%. Wyższe dozwolone jest w środkach do odkażania skóry, błon śluzowych i ran, czy przyrządów medycznych. Triklosan znalazł się na liście substancji niebezpiecznych. Z jednej strony środek ten powszechnie używany jest dla zapobiegania rozwojowi bakterii, zmniejszenia ryzyka infekcji, z drugiej jednak może być szkodliwy dla zdrowia i wywołać działanie drażniące, uszkadzać tkankę i wywoływać alergię kontaktową. Kumuluje się w tkance tłuszczowej. Specjaliści alarmują, że substancja ta może także zakłócać pracę serca, powodować hipotermię, a nawet sprzyjać wzrostowi komórek nowotworowych w piersiach i jelicie grubym. W 2005 roku w ramach prowadzonego przez WWF programu „Detox we krwi 39 ochotników pochodzących z 12 europejskich krajów znaleziono triklosan. Najliczniejszą grupę osób z tą substancją stanowiły matki, co tłumaczono ich częstym kontaktem z kosmetykami i środkami czystości zawierającymi triklosan. Tymczasem naukowcy amerykańscy ostrzegają, że szczególnie ostrożne na ten środek powinny być kobiety w ciąży i mamy karmiące, ponieważ substancja przedostaje się do mleka i może zostać przekazana dziecku podczas karmienia. 


Formaldehyd
(E240) to gaz uwalniający się z formaliny. Jest on konserwantem i środkiem bakteriobójczym. Jest on niestety wszechobecny w naszym otoczeniu, ponieważ jest emitowany do powietrza nie tylko przez zakłady produkcyjne, ale także przez samochody i przy spalaniu drewna oraz paliw kopalnych. Mimo że został oficjalnie uznany za rakotwórczy, mutagenny i teratogenny, zgodnie z obowiązującymi przepisami nie jest on zabroniony w produkcji kosmetyków, a stosowany głównie w tuszach do rzęs, utwardzaczach i lakierach do paznokci, paznokciach akrylowych i żelowych, mydłach, odżywkach do włosów i szamponach, kremach przeciw starzeniu się skóry, płynach do kąpieli, samoopalaczach, kosmetykach kolorowych, czy dezodorantach. Formaldehyd bardzo łatwo wchłania się do organizmu człowieka. Jest toksyczny dla wątroby, skóry, układu oddechowego, odpornościowego, rozrodczego i nerwowego. Może powodować pieczenie i łzawienie oczu, kaszel, ból gardła, katar. Jest silnym alergenem, który uczula w momencie kontaktu z nim, bądź po jakimś czasie używania go. Wpływa na zaburzenia cyklu miesiączkowego i może prowadzić do powikłań ciąży. Pochodnymi Formaldehydu są m. in.: Tosylamide, FormaldehydeResin, Diazolidinyl Urea, Imidazolidinyl Urea, Benzylhemiformal, Bronopol, Bronidox, DMDM Hydantoin, Sodium Hydroxymethylglycinate, Quanternium-15, DMDM Hydantoin, czy Glutaral. Należy pamiętać, by szczególnie wystrzegać się połączneia w składzie kosmetyku Triethanolaminu (TEA) z Bronidoxem lub Bronopolem.


Dihydroksyaceton (DHA)
jest organicznym związkiem chemicznym, który pierwotnie stosowany był w leczeniu cukrzycy. Z czasem jednak stał się substancją używaną głównie do produkcji samoopalaczy i balsamów brązujących, ponieważ w połączeniu z aminokwasami powierzchownych warstw naskórka zmienia on zabarwienie skóry dając efekt sztucznej opalenizny. Im większe jego stężenie w kremie, tym większa opalenizna. Niestety pod wpływem wody i ciepła wydziela z siebie formaldehyd. Dlatego też jeśli już zdecydujesz się zakup kosmetyku z tą substancją warto wybrać te z jak największą ilością tłuszczu i przechowywać je w lodówce. Jest to jednak nadal substancja niepożądana podczas karmienia piersią


Fenoksyetanol
jest organicznym związkiem chemicznym o działaniu bakteriostatycznym i kwiatowym zapachu. W postaci naturalnej występuje w zielonej herbacie, ale ten stosowany jako środek konserwujący występuje w wersji syntetycznej. Substancja stosowana jest powszechnie w lekach (np. Octenisept) i kosmetykach. Fenoksyetanol można nazwać następcą parabenów, ponieważ powstał w wyniku poszukiwań ich zastępcy, gdy zauważono spadek sprzedaży kosmetyków, w których skład wchodziły właśnie parabeny. Bardzo szybko jednak okazało się, że i ten konserwant ma wiele ciemnych stron, a w jego stosowaniu należy być bardzo ostrożnym. Udowodniono, że odpowiada on za wady rozwojowe w okresie płodowym i przenika do mleka kobiecego. Dziwi w takim razie tym bardziej fakt, że pojawia się on głównie w kosmetykach dedykowanych małym dzieciom (na odparzenia), kobietom w ciąży i karmiącym piersią nawet tych znanych marek jak np. Nivea, Avene, Mustela, Phar,aceris, Chicco, czy Johnson’s Baby. A skutki uboczne, jakie powoduje to głównie uszkodzenie układu nerwowego, podrażnienie skóry, oczu, uczulenia kontaktowe. Francuska Agencja Bezpieczeństwa Lekarstw i Produktów Higieny ostrzegła, by nie stosować fenoksyetanolu bezpośrednio na skórę niemowląt i dzieci aż do 3 roku życia. W Japonii substancja jest całkowicie zakazana. Fenoksyetanol występuje pod innymi nazwami: Phenoxethol, Phenoxyethanolum, Ethylenglykolmonophenylether, 2-phenoxyethanol, 2-hydroxyethyl phenyl ether, 2-phenoxy- ethanol, 2-phenoxyethanol, 2-phenoxyethyl alcoholethanol, 2-phenoxy-ethanol, 2phenoxy, ethylene glycol monophenyl ether, phenoxytol, 1-hydroxy-2-phenoxyethane, 2-phenoxyethanol. 


EDTA
to organiczny związek chemiczny, nazywany kwasem wersetowym. Jest substancją syntetyczną, rozpuszczalną w wodzie o właściwościach przeciwbakteryjnych i przeciwgrzybiczych. Jest najczęściej stosowanym konserwantem i stabilizatorem w produkcji kosmetyków. Zapobiega zmianie ich barwy i zapachu, reguluje ich lepkość, ma właściwości zmiękczające. Stosowany jest w niezliczonej ilości kosmetyków, wśród których wymienić należy choćby kremy, żele, błyszczyki, szampony, odżywki, mydła, czy samoopalacze. W pojedynczym kosmetyku jego ilość nie przekracza dozwolonego poziomu, będącego zagrożeniem dla zdrowia. Problem polega jednak na tym, że stosując kilka kosmetyków z tą substancją w składzie można już ten bezpieczny próg przekroczyć. Poza tym EDTA bardzo często zanieczyszczony, a w takiej postaci ma on już działanie rakotwórcze. Środek ten znalazł się także na liście substancji toksycznych, których powinniśmy unikać. Nie wolno stosować go skórę uszkodzoną. Ze względu na to, że ma on właściwości wiążące metale ciężkie nie powinno się go stosować podczas przyjmowania leków zawierających cynk, żelazo, miedź, glin, ołów, bizmut i rtęć. Należy unikać go przy zażywaniu antybiotyków. EDTA może podrażniać błony śluzowe i skórę. Szczególnie groźny jest w kosmetykach w aerozolu i sprayu. W takiej postaci może wywołać nieżyt spojówek, kaszel i duszności. Nie jest zalecany dla kobiet w ciąży, mam karmiących oraz dzieci. W składzie kosmetyków występuje pod nazwami: Disodium, Disodium EDTA (EDTA Disodium), Disodium EDTE, Disodiume EDTA, Disodium EDTA Violet 2, EDTA, Tetrasodium EDTA.


Parabeny
to syntetyczne konserwanty, powszechnie wykorzystywane do produkcji kosmetyków, suplementów diety, leków i artykułów spożywczych juz od lat 40. Chronią one przed pleśnią i drobnoustrojami, wydłużając ich trwałość. Nie zmieniają przy tym zapachu, smaku, czy gęstości produktu, w którym są zastosowane. Parabeny stosowane są w większości kosmetyków do pielęgnacji i makijażu, w tym w kremach, olejkach, tonikach, pomadkach, błyszczykach, pudrach i fluidach, dezodorantach i perfumach. Szacuje się, że zaledwie 10% preparatów kosmetycznych jest wolnych od parabenów, a ich obecność niestety nie jest neutralna dla naszego zdrowia. Już prawie od dwudziestu lat uznane zostały oficjalnie za substancje szkodliwe dla człowieka. Mogą odpowiadać za zaburzenia gospodarki hormonalnej, a także zaburzać prawidłowy przebieg ciąży, szkodząc także samemu dziecku. Są niewskazane dla skóry wrażliwej i naczynkowej, podrażnionej i atopowej, ponieważ działają podrażniającą i alergizująco. Podejrzewa się, że mogą obniżać płodność u mężczyzn i rozwój raka piersi u kobiet.  Jeśli substancje te przedostaną się do krwioobiegu, będą miały działanie rakotwórcze. Powinno się zachować szczególną ostrożność przy stosowaniu ich na tych częściach ciała, które mają kontakt z błonami śluzowymi oraz są podrażnione lub skaleczone. Łatwiej wchłaniają się także z szyi i klatki piersiowej. Mimo iż w małych stężeniach zostały uznane za całkowicie bezpieczne dla zdrowia to wykazano, że parabeny przenikają do krwioobiegu, więc powinny zostać ograniczone lub wykluczone przez kobiety w ciąży oraz mamy karmiące. Należy wystrzegać się balsamów do biustu oraz maści na popękane sutki z tymi konserwantami. Warto unikać w składzie: Methylparabenu, Ethylparabenu, Isopropylparabenu, Propylparabenu, Butylparabenu, Benzylparabenu. 


PFAS
, czyli perfluorowane związki alifatyczne, które mają właściwości odpychania cząsteczek tłuszczu i wody i dlatego powszechnie stosowane są w produktach codziennego użytku (patelnie, jednorazowe naczynia, kurtki przeciwdeszczowe), ale także farbach i kosmetykach. Są bardzo odporne na biodegradację, co znacznie zwiększa ich kumulowanie się w środowisku, stanowiąc realne zagrożenie ekologiczne dla nas i przyszłych pokoleń. Do organizmu człowieka przedostają się wszystkimi możliwymi drogami - układem oddechowym, poprzez przewód pokarmowy i przez skórę. Są szkodliwe dla zdrowia, choć informacje jakie można znaleźć na temat ich złego wpływu na ludzi są ciągle sprzeczne. Wiele badań potwierdza jednak, że mogą one zaburzać układ hormonalny, mogą powodować wady wrodzone i obniżać odporność u dzieci, a także przyczyniać się do problemów z wątrobą i otyłością oraz prowadzić do rozwoju raka pęcherza moczowego. 


Surfaktanty
to substancje chemiczne, które znalazły zastosowanie jako detergenty w przemyśle gospodarstwa domowego i w przemyśle kosmetycznym. Ich najważniejszym zadaniem jest oczyszczanie, odtłuszczanie oraz odkażanie. W preparatach kosmetycznych można spotkać je w płynach do mycia, żelach, szamponach do włosów, pastach do zębów, tonikach, balsamach, czy zmywaczach do paznokci. Posiadają właściwości myjące i pianotwórcze. Surfaktanty przenikają do krwioobiegu i ulegają kumulacji w organizmie. Lista skutków ubocznych ich stosowania jest bardzo długa. Przede wszystkim naruszają naturalną barierę ochronną skóry, wywołują jej podrażnienia i przesuszenie, zaburzają wydzielanie łoju i potu. Mogą powodować wystąpienie wysypki, alergii, rumienia, świądu, AZS, zmian pigmentacyjnych, guzków zapalnych, czy ropnych cyst. Surfaktanty wykazują działanie mutagenne i kancerogenne. Mają niekorzystny wpływy na układ nerwowy i hormonalny. Należy zachować szczególną ostrożność w przypadku obecności tych substancji w preparatach dla niemowląt, szczególnie tych stosowanych w okolicach narządów płciowych oraz przy stosowaniu ich w okolicach piersi u kobiet. Najbardziej popularnymi surfaktantami stosowanymi w kosmetykach są SLS (Sodium Lauryl Sulfate) i SLES (Sodium Laureth Sulfate), które nie powinny być stosowane przez kobiety w ciąży i te karmiące piersią


Akrylamid
to organiczny związek chemiczny. Do organizmu przedostaje się przez układ pokarmowy oraz skórę. Stosowany jest w produkcji kosmetyków jako stabilizator, składnik pianotwórczy i antystatyczny. Duże ilości akrylamidu powstają podczas obróbki termicznej produktów spożywczych, które zawierają skrobię, jak choćby frytki, chipsy, biszkopty, herbatniki, ciastka, a nawet chleb. Źródłem dużych stężeń tej szkodliwej substancji jest także dym tytoniowy. W kosmetykach stosowany jest właściwie nie sam akrylamid, a poliakrylamid, który powstaje w wyniku polimeryzacji akrylamidu, jednak badania pokazują, że i tak akrylamid jest uwalniany przy jego produkcji. Dyrektywa unijna podaje, że maksymalne stężenie tej toksycznej substancji w kosmetykach, które pozostają na skórze (kremy, fluidy itd.) może wynosić 0,1 miligrama na kilogram produktu, w produktach zmywalnych wartość ta wynosi 0,5 mikrograma na kilogram produktu. Akrylamid jest szczególnie niebezpieczny w zestawieniu z formaldehydu i jego pochodnych oraz wtedy, gdy jest jako jeden z pierwszych wymienianych składników kosmetyku. Substancja jest uznana za rakotwórczą nawet w śladowych ilościach. Wykazuje także działanie neurotoksyczne, obniża płodność. Niekorzystnie wpływa na rozwój płodu i noworodki. Jest substancją, która przenika przez łożysko i do mleka matki. 


PEG/PPG
, czyli glikole polietylenowe (PEG) i glikole polipropylenowe (PPG) są emulgatorami, które stosowane są w kosmetykach jako emulgatory i rozpuszczalniki. Ich zadaniem jest łączenie wody z olejami, czyli nadawanie kosmetykom konsystencji. Pełnią funkcję pieniącą, myjącą i zwiększającą lepkość. Obecne są w szamponach i lakierach do włosów, kremach, płynach do demakijażu, pastach do zębów, dezodorantach, kosmetykach kolorowych oraz preparatach dla niemowląt i dzieci. Są one tańszym zamiennikiem naturalnych emulgatorów, które pozyskiwane są między innymi z rzepaku, lanoliny, czy nasion bawełny. PEG i PPG przede wszystkim zwiększają wrażliwość skóry, przez co jest ona bardziej podatna na przenikanie szkodliwych substancji do organizmu. Te syntetyczne substancje mogą odpowiadać za problemy skórne, takie jak stan zapalny, podrażnienie, zatkane pory, alergie, wypryski, pokrzywka i świąd. Do produkcji PEG i PPG używany jest rakotwórczy tlenek etylenu. Dodatkowo substancje te mogą być także zanieczyszczone szkodliwym dioksanem, o którym pisałam wcześniej. Substancje PEG i PPG są zabronione w produkcji kosmetyków ekologicznych, ze względu na dużą szkodliwość. Kosmetyki zawierające je w składzie nie powinny być stosowane przez kobiety w ciąży i karmiące piersią. Rozpoznać można je po nazwie z przedrostkiem PEG i PPG lub z końcówką „eth”. Inne nazwy to: AluminiumChlorochydrate; AluminiumChlorochydrex; Ammonium Laureth Sulfate; Poloxamer 124, 184, 188, 407; Poloxamine, Polysorbate 20, 60, 80. 


DEA, MEA, TEA
- Cocamide DEA, Monoethanolamine- Monoetanoloamina MEA oraz Triethanolamine- Trietanoloamina TEA, czyli trzy szkodliwe substancje dodawane do kosmetyków w ilości od 1 do 5% w preparacie. Środki te są substancjami myjącymi o właściwościach pianotwórczych, stabilizujących i poprawiających konsystencję. Stosowane głównie w szamponach do włosów. Są bardzo często przyczyną reakcji alergicznych i uczuleń u dorosłych i dzieci. Mogą powodować podrażnienia błony śluzowej i skóry, szczególnie w okolicy pachwin. Mogą wywoływać świąd, pieczenie, zaczerwienienie i pokrzywkę. Substancje te są toksyczne dla układu immunologicznego. Są uznane za środki o działaniu rakotwórczym. Powinny się ich wystrzegać kobiety w ciąży, gdyż mogą zaburzać prawidłowy rozwój płodu, a nawet wywołać poronienie. 


BHT i BHA
- Butylated hydroxyanisole (BHA) i Butylated hydroxytoluene (BHT) to organiczne związki chemiczne powszechnie stosowane jako przeciwutleniacze w produktach żywnościowych, leczniczych i kosmetycznych. Są one konserwantami, które przedłużają trwałość i zapobiegają psuciu. Są składnikami wielu kosmetyków, w tym kremów, balsamów, czy preparatów do makijażu. W niskim stężeniu wykazują także silne działanie antyoksydacyjne, w wysokim natomiast mogą być niebezpieczne dla zdrowia.  W wielu krajach zabronione jest ich stosownie w preparatach dla dzieci i niemowląt oraz w kosmetykach naturalnych. Oba konserwanty mogą działać drażniąco na skórę, wywołując reakcje alergiczne, zaczerwienienia, świąd, pokrzywkę, rumień, kontaktowe zapalenie skóry, a nawet nowotwory skóry. Badania wykazują ich toksyczny wpływ na nerki, wątrobę, tarczycę i płuca. Zaburzają także układ hormonalny. Warto wycofać je w czasie ciąży i karmienia piersią. 


Filtry przenikające
stosowane są nie tylko w preparatach przeciwsłonecznych, ale także kremach, balsamach, lakierach do paznokci, szamponach do włosów, czy kosmetykach kolorowych. Mają zdolność przenikania do krwioobiegu, a tym samym wpływania na nasze zdrowie. Mogą wywoływać podrażnienia skóry i alergie, działać estrogennie i kancerogennie. Zostały wykryte w mleku mamy. Nie powinny ich stosować niemowlęta, dzieci, kobiety w ciąży i mamy karmiące piersią. Filtry przenikające znajdziemy w składzie po nazwach: Etylhexyl Methoxycinnamate lub Octyl Methoxycinnamat, Benzophenone-3, Benzophenone-4, Methylbenzylidene Camphor, Octyl Dimethyl PABA, Homosalate. 


PPD
(p-fenylenodiamina, parafenylenodiamina, p-Phenylenediamine) to organiczny związek chemiczny, nazywany często mianej „sztucznej henny”. Stosowany jako czarny barwnik w produkcji tkanin i włókien, tatuażach, farbach drukarskich oraz farbach do włosów. PPD przede wszystkim wchodzi w skład farb czarnych i ciemnych odcieniach, ale znaleźć go można także w blondach. Według prawa unijnego w produktach kosmetycznych może występować w stężeniu maksymalnie do 6%. PPD wykazuje silne działanie uczulające. Pierwsze przypadki alergii na ten składnik zaobserwowano u kobiet już w latach 30. Stosowany jako henna na rzęsy wywołał wtedy u nich trwałe uszkodzenie rogówki. Zazwyczaj odczyn uczuleniowy po zastosowaniu kosmetyku z PPD w składzie jest opóźniony i oznacza zaczerwienienie, obrzęk, swędzenie, pieczenie i wrzodziejącą wysypkę, a w późniejszym etapie nawet wypadanie włosów. Bezposrednia reakcja alergiczna po zastosowaniu PPD może doprowadzić natomiast do duszności, puchnięcia twarzy, szoku anafilaktycznego, czy śpiączki. PPD jest całkowicie zakazany w Niemczech, Francji, Szwecji i części Kanady. Nie polecamy stosowania preparatów z zawartością PPD w ciąży i podczas karmienia piersią. Inne nazwy dla PPD to: 4-fenylenodiamina, fenylenodiamina, p-diaminobenzen, 4-aminoaniline, 1,4-benzenodiamina, 1,4-diaminobenzen.


Bimatoprost
to organiczny związek chemiczny. Jest aktywną substancją syntetyczną, pochodną prostagladyn, czyli hormonów, które są odpowiedzialne za regulowanie ciśnienia wewnątrzgałkowego oka oraz fazę cyklu wzrostu włosa. Jest on stosowany głównie w medycynie, jako lek na jaskrę. W kosmetykach natomiast znajduje zastosowanie jako środek przyspieszający wzrost i gęstość rzęs i jako taki występuje w wielu odżywkach. Niestety po odstawieniu preparatu można zaobserwować powrót rzęs do ich pierwotnego wyglądu. Należy się tym bardziej zastanowić nad jego używaniem, a zwłaszcza poznając jego liczne możliwe skutki uboczne. Bimatoprost może powodować bowiem podrażnienia oczu, ich łzawienie, zamglenie, przekrwienie spojówek, stany zapalne rogówki i spojówki, świąd i pieczenie, a także wzmożoną pigmentację tęczówki i skóry wokół oka. Stosowanie tej substancji może wywołać bóle głowy, alergie, i zaburzenia wzroku. Zdarza się także objaw krwawienie do siatkówki, zapalenia tęczówki, kurcz powiek, obrzęk, czy zapalenie błony naczyniowej oka. Odżywki do rzęs, zawierające bimatoprost lub jego odpowiedniki (Dechloro Dihydroxy Difluoro Ethylcloprostenolamide, Isopropyl Cloprostenate, Trifluoromethyl Dechloro Ethylprostenolamide, 17-Phenyl Trinor Prostaglandin E2 Serinol Amide, Methylamido Dihydro Noralfaprostal) powinny być stosowane z dużą ostrożnością przez kobiety w ciąży oraz karmiące piersią. 


CetrimoniumBromide
jest kationową substancją pozyskiwaną z roślin lub zwierząt. Jest ona stosowana jako konserwant, który zapobiega namnażaniu się bakterii w kosmetykach. Jest substancją myjącą, emulgującą, odkażającą, konsystencjotwórczą, antystatyczną stosowaną w preparatach do czyszczenia skóry, dezodorantach , kremach, mleczkach, balsamach i szamponach do włosów. W tych ostatnich odpowiedzialny jest za ułatwianie rozczesywania, pobieganie elektryzowaniu, nadawanie połysku i wygładzenie włosów. Dopuszczalne stężenie CetrimoniumBromide w kosmetykach stosowanych na skórę to 0,1%, w preparatach do włosów może być wyższe. Składnik jest uznany za alergizujący. Może powodować podrażnienia skóry i oczu. Może mieć wpływ na płodność. Występuje w składzie pod nazwami: Bromek cetrimonium, Bromek cetylotrójmetyloamoniowy, CTAB, Cetyl Trimethyl Ammonium Bromide, Cetyltrimethylammonium Bromide Powder, Hexadecyltrimethylamine Bromide, Hexadecyltrimethylammonium Bromide, Cetyltrimethylammoniumbromid, (1-Hexadecyl) Trimethylammonium Bromide. 


CetylpyridiniumChloride
, czyli chlorek cetylopirydyniowy to substancja czynna, która ma działanie przeciwbakteryjne i przeciwgrzybicze. Stosowana w medycynie jako lek na stany zapalne skóry i błon śluzowych. W kosmetyce ze względu na swoje właściwości myjące, dezodorujące, antybakteryjne, antystatyczne, czy przeciwpróchnicze znajduje zastosowanie jako składnik dezodorantów, antyperspirantów, szamponów i odżywek do włosów, czy płynów do płukania jamy ustnej. Powinny unikać jej kobiety w ciąży i mamy karmiące piersią. Znana również pod nazwą 1-Hexadecylpyridinum Chloride, 1-Palmitylpyridinium Chloride i CPC. 


MethylChloroisothiazolinine
to syntetyczna substancja chemiczna o silnym działaniu alergizującym, od 2015 roku całkowicie zakazana w Unii Europejskiej w kosmetykach pozostających na skórze. Ciągle trwają dyskusje nad całkowitym wyeliminowaniem tego środka z kosmetyków przeznaczonych dla dzieci. Głównym zadaniem tego konserwanta jest zwalczanie bakterii i grzybów w kosmetykach. Powszechnie używany w balsamach i kremach do ciała, szamponach, żelach. Może mieć działanie mutagenne i kancerogenne. Nie powinny go stosować kobiety w ciąży i karmiące piersią. 


Aluminium
, czyli tak naprawdę glin to lekki metal, który powszechnie znalazł zastosowanie w przemyśle. W kosmetyce wykorzystywane są sole glinu, np. chlorowodorotlenek glinu, czy chlorek glinu do produkcji antyperspirantów, kremów do opalania z filtrem UV, preparatów przeciwłojotokowych i kosmetykach do cery trądzikowej i tłustej. Sole aluminium mają bowiem właściwości dezodorujące, antybakteryjne, przeciwłojotokowe, ściągające i neutralizujące przykry zapach. Mają jednak zdolność przenikania przez skórę i odkładania się w organizmie, więc lepiej jest ich unikać. Aluminium zawarte w kosmetykach może prowadzić do zapalenia gruczołów łojowych i potowych oraz przesuszenia i podrażnień skóry, takich jak wysypka, czy uszkodzenia. Sole mogą także uszkadzać układ nerwowy i oddechowy. Wykazują działanie rakotwórcze, a ślady glinu odnajdywano między innymi w piersiach. Światowa Organizacja Zdrowia oświadczyła także związki kontaktu z aluminium z rozwojem choroby Alzheimera. Szczególnie groźny dla kobiet w ciąży i podczas karmienia jest chlorek glinu (Aluminium Chloride), który jest szkodliwy dla układu rozrodczego i rozwoju płodu. Stosowane w kosmetykach sole glinu to: Aluminium Acetale, Aluminium Chloride, Aluminium Chlorohydrate, Aluminium Chlorohydrex, Aluminium Chlorohydrex PG, Aluminium Distearate, Aluminium Sesquichlorohydrate, Aluminium Stearate, Aluminium Tristearate, Aluminium Zirconium Trichlorohydrex GLY.


Halogeniki
, w poprawnie konserwanty halogenowe to organiczne związki, których składową w cząsteczce jest jod, chrom lub chlor. Takich związków w naturze jest tysiące, ale oczywiście do produkcji kosmetyków wykorzystywane są te syntetyczne. Są one bardzo dobrymi konserwantami. Są one bardzo szkodliwe dla środowiska naturalnego, ponieważ nie są one biodegradowalne i odkładają się jeziorach, rzekach, czy morzach. Nie są obojętne dla człowieka, ponieważ mogą wywoływać podrażnienia skóry i błon śluzowych, a także działać alergizująco. Ws kosmetykach spotykamy najczęściej: Metyldibromo Glutaronitrile = Euxyl K 400, Triclosan (opisany powyżej), Iodopropynyl Butylcarbamate, Chloroacetamide, Climbazole, Bronopol (opisany powyżej), Bronidox, Bromochlorophene, Bromocinnamal, Aluminium Chlorohydrex, Aluminium Sesquichlorohydrate, Aluminium Zirconium Trichlorohydrex GLY (opisane powyżej), Dibromohexamidine Isethionate, Laurylpyriddinium Chloride, Potassium Troclosene, substancje z przedrostkami Iodo-, Bromo- i Chloro-. 


Toluen
(metylobenzen) to organiczny związek chemiczny, pochodny ropy naftowej i słomy węglowej. Jest bezbarwną, przyjemnie i intensywnie pachnącą cieczą, która stosowana jest głównie jako rozpuszczalnik w przemyśle farmaceutycznym, organicznym, tworzyw sztucznych, barwników, detergentów, a także w produkcji paliw lotniczych. Kobiety spotykają go w składzie lakierów do paznokci, farb do włosów i perfumach. Toluen jest substancją szkodliwą dla zdrowia człowieka. Może zagrażać układowi oddechowemu, krwionośnemu, rozrodczemu, nerwowemu i immunologicznemu. Działa drażniąca na oczy i skórę, wywołując reakcje alergiczne, jest niebezpieczny dla nerek i wątroby. Wdychany opary mogą wywołać uczucie senności i zawroty głowy. Jest nie bezpieczny dla kobiet w ciąży, może doprowadzić do wad rozwojowych płodu, a nawet poronienia. Nie powinny narażać się na jego działanie także kobiety karmiące piersią. Inne nazwy: Metylobenzen, Methyl-Benzene, Methylbenzene, Toluol, Antisal 1A, CP 25, Methacide. 


Kwasy AHA i BHA
to kwasy pochodzenia naturalnego, pozyskiwane z owoców lub kwaśnego mleka. Ich właściwości łuszczące, nawilżające i wygładzające powszechnie i coraz chętniej wykorzystywane są w kosmetyce. Poza kwasem salicylowym nie są one zabronione w ciąży i przy karmieniu piersią, ponieważ nie przedostają się do mleka. Na wrażliwej skórze mamy karmiącej mogą jednak wykazywać działanie drażniące, uczulające lub fotouczulające, w szczególności u tych kobiet, które dotąd ich nie stosowały. Kwasy: Salicylic Acid, Glicolic Acid, Maic Acid, Lactic Acid, Tartaric Acid, Citric Acid, Mandelic Acid. 

Korzystając z naszej strony wyrażasz zgodę na wykorzystywanie przez nas plików cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Akceptuj Więcej informacji Odrzuć