Darmowa dostawa od 299,00 zł
Zapisz na liście zakupowej
Stwórz nową listę zakupową

8 rzeczy, które zrobiłabym INACZEJ przy trzecim dziecku

2021-09-26
8 rzeczy, które zrobiłabym INACZEJ przy trzecim dziecku

9 grudnia Filip skończył trzy lata, a ja zaczęłam często zastanawiać się, co do tej pory zrobiłam w swoim macierzyństwie dobrze, a co wymagałoby poprawki. Zacznę od wpisu o tym, co na pewno zrobiłabym inaczej przy trzecim dziecku. Być może dla Ciebie wszystkie te punkty będą oczywiste, a może wniosę w Twoje macierzyństwo odrobinę świadomości odnośnie do takich rzeczy, o których można po prostu nie pomyśleć i nie wpaść na nie.

A ponieważ jestem na bieżąco z tematem okołoporodowym i “karmieniowym”, widzę, jak dynamicznie zmienia się podejście do tego wczesnego macierzyństwa. Niektóre z tych zmian bazują na odkryciach naukowych i badaniach związanych z tym, jak genialnie Natura zaprojektowała macierzyństwo - już od samego porodu - Natura, i że warto podążać za Jej pomysłem.

Zatem gdyby kiedyś na świecie miała pojawić się jakaś Łucja lub Gustaw, to…

1. Wybrałabym bardziej świadomie szpital

Przed pierwszym porodem myślałam głównie o nim i pod tym kątem wybierałam szpital, w którym miało się odbyć rozwiązanie.

Z perspektywy czasu, również słysząc historie innych porodów, patrzę na wybór szpitala szerzej.

Po pierwsze, zwracam uwagę na pewien niuans, który czasem okazuje się istotny:

- Czy szpital, który wybrałaś, da Ci dostęp do laktatora klasy szpitalnej?
- Czy istnieje na oddziale pokój, w którym mogłabyś odciągać mleko? (na wypadek, gdyby ilość odwiedzających była dla Ciebie niekomfortowa).

Po drugie, uważam, że warto zasięgnąć opinii o oddziale neonatologii danego szpitala. Nauczyło mnie tego własne doświadczenie. Na trzeci dzień pobytu w szpitalu z Helą, mała została skierowana na neonatologię, ponieważ miała podwyższone CRP.

O ile oddział porodowy i położniczy wspominam dobrze, o tyle za drzwiami neonatologii tego szpitala istniał jakby inny świat. Po kilku godzinach ciśnięcia się na oddziałowym korytarzu, próbując być w pobliżu dziecka, miałam wrażenie, że rodzic jest tam niemile widziany.

Całe szczęście okazało się, że wynik CRP Heli został pomylony z wynikiem innego dziecka, i mogliśmy zabrać nasz skarb do domu. Gdyby jednak Helena miała zostać na oddziale, wróciłabym do domu z pustymi rękoma, bez dziecka... nie mogłabym być z nią w nocy… mogłabym przyjechać do niej dopiero rano. Wolę nie myśleć, jak potoczyłoby się wtedy nasze karmienie piersią, a w efekcie, całe moje dalsze życie.

W tym pierwszych godzinach jest bardzo ważne, aby być jak najbliżej dziecka i mieć możliwość poznawania siebie nawzajem.

O tym, dlaczego tak istotna jest ta bliskość, przeczytasz w świetnej książce “Po prostu piersią”.

Przy okazji zachęcam Cię poznania praw rodzącej w świetle przepisów najnowszej ustawy o opiece okołoporodowej.

2. Nie zgodziłabym się na kąpiel dziecka w szpitalu

Po urodzeniu Heleny byłam nieco onieśmielona w nowej roli. Pewnie dlatego, gdy położne wmaszerowały (dosłownie) na oddział, pozwoliłam wziąć mój cieplutki skarb, dość brutalnie go rozebrać i wykąpać... w zlewie…
Filip na szczęście nie musiał przeżywać takiego horroru, nie zgodziłam się na kąpiel. Dlaczego? Ponieważ wiem, że odroczenie pierwszej kąpieli ma same zalety.

WHO zaleca aby poczekać z pierwszą kąpielą przynajmniej do 24 h po porodzie. Badania pokazują, że maź płodowa (vernix caseosa), czyli biała, kremowa substancja przylegająca do skóry noworodka, pełni bardzo ważną rolę w zaadaptowaniu malucha do pozamacicznych warunków.

Maź płodowa staje się barierą dla utraty wody, pomaga regulować temperaturę ciała i wspomaga odporność.

Co ciekawe, istnieją badania wskazujące na zależność między opóźnieniem pierwszej kąpieli a… zwiększoną szansą na powodzenie w wyłącznym karmieniu piersią w pierwszych dobach po porodzie.

Zatem, Łucja lub Gustaw zostaliby wykąpani dopiero w domu, oczywiście w mleku mamy ;) Dodatkowo, pierwsza kąpiel po wyjściu ze szpitala pokryłaby się z nawałem, który zapewniłby mleko do kąpieli “na Kleopatrę” :)

A czy mam sposób na to, aby zapasy mleka niemal zbierały się same? Tak :) Za chwilę przeczytasz o kolektorze mleka...

3. Poprosiłabym o jak najpóźniejsze odcięcie pępowiny

Ech, to odcinanie pępowiny. Ciągle nas do tego namawiają. Najpierw szybko po porodzie, to jest taki popisowy numer taty ;). A potem jeszcze wiele razy jesteśmy zachęcane do odcinania pępowiny. Żłobek, przedszkole, wyjazd służbowy - “Zostaw go, jest do Ciebie zbyt przywiązany, musicie odciąć pępowinę”. Ogólnie na związek mamy i dziecka patrzy się podejrzliwie, a co nas wiąże bardziej, niż pępowina?


A przecież w pierwszych minutach po porodzie krew nadal krąży między łożyskiem a dzieckiem. Wiemy już dziś, że

odroczenie zaciśnięcia pępowiny o 2-3 minuty sprawia, że do krwi dziecka dostanie się dużo więcej bogatej w tlen krwi.

Coraz więcej badań pokazuje, że ta dodatkowa krew pochodząca z łożyska ma wielkie znaczenie dla maluszków, a zwłaszcza dla wcześniaków. Dzięki niej wzrasta ich poziom hemoglobiny i zapewnia wystarczającą rezerwę żelaza nawet do około 6 - 8 miesięcy życia.

4. Nie marnowałabym ani kropli mleka

Kolektor pokarmu (Mami, Lansinoh) nazywany jest też “magicznym kubeczkiem na pokarm”. We Wróżce Cycuszce był hitem roku 2019. Ten silikonowy zbiornik przysysa się do piersi podczas karmienia z drugiej piersi. Wykorzystując zjawisko tak zwanego wolnego wypływu można zebrać podczas jednego karmienia nawet 60 ml mleka.

Pomyśleć, że przy Heli i Filipie te ilości były wchłaniane przez jednorazowe wkładki laktacyjne. Brrrr… A przecież mogłam to mleko dodać do kąpieli, a także zamrozić i zachować na późniejsze miesiące, gdy ilość produkowanego mleka była już wyliczona bardzo precyzyjnie na pokrycie zapotrzebowania moich ssaków.

5. Użyłabym skutecznych metod, aby złagodzić nawał

Nie zapomnę pierwszego nawału. Byłam tak przejęta wpatrywaniem się w tego słodkiego nieboraczka, że nie zauważyłam, jak moje kiepsko opróżniane piersi (Helcia miała żółtaczkę i upodobanie do spania) zaczynają przypominać dwa wielkie głazy.

Nie zapomnę tego uczucia braku kontroli. Moje ciało robiło co chciało a ja nie miałam pojęcia, co zrobić, aby odczuć ulgę.

Oczywiście słyszałam o tłuczonej kapuście, i włożyłam ją, schłodzoną, do stanika. Tego widoku też nie zapomnę. Swoją drogą, ciekawe, czy mój mąż też zachował to wspomnienie ;)

Dziś wiem, że istnieją inne, skuteczniejsze sposoby na nawał. Na pewno zasługują one na osobny wpis, zanim on powstanie, możesz o tych sposobach posłuchać w mojej rozmowie z położną Ewą Zielińską na kanale YouTube Wróżki Cycuszki.

Przy trzecim dziecku miałabym na pokładzie kompresy żelowe od Lansinoh. Dlaczego? Ponieważ wiem o wiele więcej o tym, jak dobroczynny wpływ może mieć ocieplanie lub delikatne schładzanie tkanki piersi. Z tymi kompresami można zadziałać zarówno niższą jak i wyższą temperaturą. Ciepłe (uwaga, nie gorące!).

Okłady przyłożone na kilka minut przed karmieniem lub ściąganiem mleka pomogą uwolnić wypływ.

Zaś schłodzone kompresy położone po opróżnieniu piersi na 15 - 20 minut zredukują obrzęk piersi. Działanie temperaturą przyda się również w przypadku zastojów izapaleń piersi. Kompresy mają kształt rozety, czyli taki, który pozwoli pokryć całą pierś. Działanie temperatury - schładzanie i ocieplanie - będzie miało kojący wpływ na burzliwe życie piersi podczas nawału.

Innymi sposobami na nawał jest również użycie laktatora - przeczytasz o tym w darmowym ebooku “Laktatorowy zawrót głowy”.

6. Zadbałabym o wygodną pozycję do karmienia

Zarówno Helę jak i Filipa karmiłam często na leżąco. Zanim jednak się tak rozleniwiłam ;), oczywiście używałam rogala. Oraz poduszki pod plecy. Oraz kocyka zwiniętego pod rogal. Oraz kilku innych zmiętolonych rzeczy stabilizujących pozycję.

Efekt był taki, że podczas karmienia piersią przypominałam pewnie jakąś wschodnią matronę, otoczoną różnej tekstury materiałami. Szczyt elegancji :)

Tymczasem trzeba było wesprzeć się Karmiuszką albo postawić na solidny, duży, stosunkowo twardy rogal. Podczas karmienia z pomocą Karmiuszki, dziecko leży na mamie, a nie na poduszce. Dzięki temu zmniejszone jest ryzyko wystąpienia asymetrii u maluszka. Tutaj znów przypominają mi się zalecenia spisane w książce Po prostu piersią, w której podkreśla się to, aby przekazać Dziecku (a nie np. rogalowi) kompetencje w znalezieniu optymalnej pozycji do jedzenia.

Jak myślisz, ile minut można wytrzymać w tej pozycji? ;) I czy widzisz jakie błędy tutaj popełniam?



A przecież mogłam karmić tak (pozycja naturalna odchylona): (źródło: Karmiuszka)




Przy wyborze klasycznego rogala postawiłabym na taki, który okala całą talię, jest duży i bardzo mocno wypełniony. Niestety, oboje dzieci karmiłam na “lichym” w sensie wielkości i wypełnienia rogalu, stąd pewnie już po 2-3 minutach jedzenia moja plecy się zaokrąglały, głowa wychodziła nienaturalnie do przodu, a barki stawały się spięte.

Teraz, z perspektywy sześciu lat karmienia, inaczej patrzę na wygodę. Nie jest to “fanaberia” ale podstawa zadbania o siebie. Przecież karmienie zajmuje setki godzin. Ten czas musi po prostu nam służyć.

A jeśli chcesz nauczyć się, jak przyjmować wygodną pozycję do karmienia jeszcze w ciąży, zapisz się na warsztaty “Kurs na karmienie”.

7. Używałabym wielorazowych pieluch i wkładek laktacyjnych

Ostatnio rok mocno mnie uświadomił pod względem ekologii i dbania o kruchy stan planety Ziemia. Samo karmienie piersią jest jedną z najbardziej ekologicznych czynności, jaka istnieje. O sposobach na to, aby laktacja była jeszcze bardziej eko pisałam tu.

Przy trzecim dziecku postawiłabym na wielorazowe pieluchy i wielorazowe wkładki laktacyjne. Te wielopieluszki są po prostu śliczne, a wkładki laktacyjne marki Lansinoh to jedno z moich odkryć roku 2019. Są cienkie, ładnie wyprofilowane, chłonne i tanie.

8. Czytałabym podczas karmienia piersią

Moja odwieczna bolączka - za mało czasu na czytanie. Moje oba ssaki nie należały do szczególnie wiszących. 10 - 15 minut i było po karmieniu. Ale przecież nawet te kwadranse mogłabym spożytkować na czytanie, w ten sposób uzbierałyby się długie godziny czytania :)

Bardzo chciałam podzielić się z Tobą moimi refleksjami o optymalizacji wczesnego macierzyństwa. Mam nadzieję, że czujesz się teraz bogatsza o przydatną wiedzę :) Jeśli tylko możesz uczyć się na błędach innych - rób to :)


A Ty? Jakie rady możesz dać innym mamom, aby w przyszłości uznały, że ich macierzyństwo to była “good job”? :) Chętnie przeczytam Twój komentarz :)


Dołącz do Grona Wróżki Cycuszki
Polub fan page i instagram Wróżki Cycuszki

Do zobaczenia :)

 

Pokaż więcej wpisów z Wrzesień 2021

Polecane

Zaufane Opinie IdoSell
4.92 / 5.00 400 opinii
Zaufane Opinie IdoSell
2023-01-10
Wszystko ok.
2022-12-30
Polecam

Dbamy o Twoją prywatność

Sklep korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką dotyczącą cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zamknij
pixel