Zapisz na liście zakupowej
Stwórz nową listę zakupową

Łagodne odstawienie od piersi - moja historia

2021-09-26
Łagodne odstawienie od piersi - moja historia

Moja historia odstawienia od piersi trzyletniego syna to opowieść o podążaniu za dzieckiem, uszanowaniu małych wielkich emocji i o tym, że “czas leczy rany”. Jeśli teraz szukasz odpowiedzi na pytanie “Jak odstawić dziecko od piersi”, to mam nadzieję, że weźmiesz z naszej historii coś dla siebie i znajdziesz dla Was drogę do łagodnego pożegnania mleka mamy.

Kiedy w głowie zaświtała mi myśl o odstawieniu od piersi syna, a było to na początku października 2019 roku, nie wiedziałam ani trochę, JAK to zrobię.

Wiedziałam za to bardzo dobrze, jak chcę aby to wyglądało. Kluczowe jest tutaj określenie “łagodne odstawienie od piersi”. Priorytetem było dla mnie to, aby tej trudnej zmianie towarzyszyło jak najmniej złości, płaczu, smutku i bólu.

Szukałam (w sobie i w historiach innych mam) rozwiązań, które przybliżą nas do przejścia przez tę zmianę z szacunkiem dla potrzeb dziecka oraz szacunkiem dla potrzeb moich.

5 stycznia oficjalnie pożegnaliśmy “mimi” i mogę napisać niemal z pewnością, że udało mi się przeprowadzić nas przez odstawienie od piersi tak łagodnie, jak to tylko możliwe.


Powód odstawienia


Powodów do rozważenia odstawienia dziecka jest pewnie tyle, ile mam. Nieprzespane noce, “wiszenie” na piersi, przemęczenie, powrót do pracy, konieczność podjęcia leczenia - to chyba najczęstsze przyczyny, które popychają kobiety do rozważenia zakończenia karmienia.

I sam ten powód nadaje się na osobny post, zapewne nosiłby tytuł “Czy na pewno musisz odstawić dziecko od piersi?”.

U mnie bezpośrednią przyczyną rozważenia scenariusza odstawienia Filipa były nieprzespane noce i trudne poranki. W nocy Filip budził się przynajmniej dwa razy aby ssać pierś. Po obudzeniu, z samego rana, domagał się piersi z wielkim zdecydowaniem.

Jestem jedną z tych mam, które bardzo łatwo przystały na braki w śnie. Nigdy nie miałam o to pretensji, wiedziałam, że małe dzieci mają po prostu taki wzorzec snu. Uszanowałam w pełni to, że jestem jako mama potrzebna bardzo również w nocy.

Jednak po drugich urodzinach syna pomyślałam, że trochę bardziej wyspana, będę w stanie lepiej funkcjonować i dawać z siebie dużo więcej w ciągu dnia. Pomyślałam sobie, że może moje wyspanie się może być wartością dla mnie i dla moich dzieci.

Zaś poranne “mimi” stało się o tyle kłopotliwe, że przeszkadzało w sprawnym przygotowaniu się do rozpoczęcia dnia w naszych pracach - mojej pracy we Wróżce, i pracy dzieci w przedszkolu. Na tym polu często toczyły się konflikty. Gdy ja myślałam “ubieramy rajstopki”, Filip myślał “chcę jeszcze spać i się przytulać”.

Stopniowa rezygnacja z karmień


Te poranne karmienia poszły pierwsze w odstawkę. I to nie było tak, że powiedziałam “Basta”. Ja nie z tych :) Stałam się wobec nich niechętna i skracałam je do minimum. Mówiłam:

“Ok, poleżymy teraz chwilę, ale zaraz biegniemy na śniadanie”

“Jeszcze trzy łyczki i wybierzemy skarpetki”

Zastosowałam tutaj strategię ograniczania i minimalizowania, ponieważ drastyczne i jednoznaczne zabranie wiązałoby się z dużym oporem ze strony mojego syna, wskutek tego oboje bylibyśmy nieszczęśliwi i sfrustrowani jeszcze zanim dzień w ogóle by się zaczął.

Po jakimś czasie Filip nalegał coraz mniej aż w końcu odpuścił poranne karmienie. To było na tyle stopniowe, że dopiero teraz, analizując kolejność zdarzeń, ze zdziwieniem to odnotowuję :)

Następnie przyszedł czas na kolejny kamień milowy - naukę samodzielnego zasypiania.


Przez ponad dwa lata niemal bez wyjątku Filip zasypiał ssąc pierś. Było to z jednej strony bardzo wygodne, ponieważ wystarczyło mniej niż 10 minut, aby odpłynął. Jednak ponieważ usypianie poprzedzało czytanie książeczek, to wraz z późniejszym karmieniem i uwolnieniem się działającej relaksująco oksytocyny, ja najczęściej również odpływałam na 10-15 minutową drzemkę. Kiedy się z niej wybudzałam, byłam całkowicie rozbita.

Stopniowe odstawienia karmienia do snu


Pewnego dnia oznajmiłam Filipowi, że dziś dam mu mimi przed snem, a kiedy on już wypije całą pierś, proszę aby obrócił się na boczek w stronę samochodzików (naklejki na ścianie) i zasnął sam.
Kiedy już prawie odpływał, odseparowałam go od piersi, co spowodowało rozbudzenie, lekką wściekłość i bunt. Zaproponowałam, że opowiem mu bajkę o autkach. Zgodził się. Leżał spokojnie i słuchał bajki. Oczywiście nie zasnął. Przylgnął potem znowu do piersi i dopiero w ten sposób odpłynął.

Ale dla mnie był to już pierwszy mały kroczek na drodze do oddzielenia piersi od zaśnięcia. W następnych dniach robiliśmy kolejne małe kroczki poprzez utrwalanie scenariusza “jak wypijesz całą pierś, odwróć się na boczek i zaśnij”. Filip przyjmował to coraz spokojniej, aż po kilku dniach sam odrywał się od piersi po jej opróżnieniu i zasypiał.

Odraczanie i zastępowanie


W ciągu dnia, jeśli zdarzyło się Filipowi poprosić o mimi (raczej było to sporadyczne, a miało miejsce w momentach znudzenia i stanu “nie wiem co ze sobą począć”) wprowadzałam atrakcyjne zastępniki bazujące na przekierowaniu uwagi. Najfajniej sprawdzały się zabawy bliskościowe i z poczuciem humoru - zwłaszcza gdy zamieniałam się w... świnię brodatą (jedna z naszych ulubionych bohaterek reportaży Neli Małej Podróżniczki): chrumkałam, udawałam, że zjadam jego rączki, nóżki, brzuszek. Chrumkająca świnia brodata zawsze się sprawdza, gdy trzeba szybko poprawić nastrój.

Nazwanie rzeczy po imieniu: Żegnamy mleko mamy


Na tych małych kroczkach minęły jakieś dwa miesiące. I dopiero gdy wykonaliśmy już trochę pracy wokół usamodzielnienia się emocjonalnego Filipa, miałam odwagę, aby wprowadzić temat na wokandę i nazwać rzecz po imieniu.

Pewnego dnia powiedziałam, że mleczka w piersiach jest coraz mniej i że kiedy Filip ssie pustą pierś, sprawia mi to dyskomfort. Na wiadomość, że mleko się kończy, Filip posmutniał i zląkł się.

Krótko później przeczytaliśmy książeczkę o odstawieniu od piersi pt. “Żegnamy mleko mamy”. Po pierwszym czytaniu Filip się rozzłościł i rozpłakał.

Każdą taką odrobinę trudnych emocji przyjmowałam z szacunkiem i współczuciem. Nie komentowałam wybuchów złości czy stanów smutku, nie pocieszałam nawet, mówiłam, że rozumiem, że to smutne i że bardzo bardzo bardzo go kocham.

“Wiem, że jest Ci trudno i smutno, kiedy mówię, że mimi się kończy”

W gruncie rzeczy o to właśnie mi chodziło - aby te uczucia żalu, smutku i złości rozłożyć w czasie, aby nie osiągnęły siły huraganu gdybym pewnego dnia oglosiła “już nigdy więcej nie dostaniesz piersi”.

Tata pomaga w odstawieniu


W wielu zaleceniach dotyczących odstawienia dziecka od piersi czytałam, że tata ma przejąć opiekę nad rozżalonym Maluszkiem w nocy.
U mnie niestety taka opcja nie wchodziła w grę, ponieważ mąż pracuje na co dzień w delegacji i jest dostępny tylko w weekendy. Wiedziałam, że muszę polegać na sobie. Co prawda moment kulminacyjnej pracy nad odstawieniem przypadł na święta i nowy rok, gdy akurat byliśmy wszyscy w komplecie, ja jednak czułam, że to ja chcę dać Filipowi bliskość i że ja najlepiej przyjmę, uszanuję i ukoję ewentualną falę żalu i smutku.

Praca nad moją gotowością do odstawienia


W między czasie dojrzewała też bardzo ważna, jeśli nie kluczowa, moja własna gotowość do zakręcenia mlecznego kurka. Decyzja o odstawieniu nie była przecież taka prosta - martwiłam się, czy nie funduję dziecku zbyt trudnych emocji, czy nie właściwiej byłoby poczekać, aż to on zadecyduje o zakończeniu… Jestem wielką zwolenniczką podążania za dzieckiem i fanką idei samoodstawienia.

Nie wiedziałam też, czy będę zdolna wziąć na klatę smutek i żal dziecka, czy mnie jego prośby o mleko nie zmiękczą i nie odstąpię od przyjętego planu. Chciałam działać tylko mając pewność, że jestem w stanie nas przez to przeprowadzić.

Co ważne, pomysł z odstawieniem, choć trudny, był jednak w gruncie rzeczy moim i tylko moim pomysłem. Nie był był pomysłem pani z warzywniaka “Taki duży a jeszcze ssie cycka?”, lekarki “On już dostał od pani to co najważniejsze” czy kogokolwiek z zewnątrz.


Nie ma takiego obszaru w moim życiu, o którym decydują osoby z zewnątrz, choćby były wykształcone medycznie, choćby były autorytetami. To była MOJA decyzja, ale nawet moja, i tak była TRUDNA i wiele razy poddawana w wątpliwość.

Miałam już wtedy możliwość korzystania ze spotkań z psycholożką zajmującą się tematami rodzinnymi. Pewnego razu wzięłyśmy na wokandę temat odstawienia. Okazuje się, że potrzebowałam bardzo takiej rozmowy i tej formy wsparcia. Psycholożka upewniła mnie, że zmiana, którą planuję, jest jak najbardziej w zakresie kompetencji Filipa - zarówno ze względu na jego wiek, jak i na jego zasoby emocjonalne.

Zaczęłam uważniej przyglądać się zaletom odstawienia, jakimi była dla mnie umiejętność samodzielnego zasypiania jak i samodzielne wyciszanie emocji. Ostatecznie są to bardzo ważne umiejętności i kiedyś musiałam moje dzieci wypuścić na głębsze wody i pozwolić im przekonać się, że są w stanie zapewnić sobie to ukojenie bez piersi.

Musiałam jeszcze wiele razy przypominać sobie, że inne formy bliskości z powodzeniem zastąpią Filipowi pierś. I że przejście przez tę zmianę będzie nie tylko stratą ale również wartością dodaną.


Kiedy już przepracowałam w sobie ten temat i uzyskałam względnie stabilną pewność w tej decyzji, przyszedł dzień, w którym powiedziałam ostatecznie “żegnamy mleko mamy”.


Decyzję “to właśnie dziś” pomogła mi podjąć kolejna nieprzespana noc. Poczułam znów bardzo wyraźnie, że wyspana mama będzie dla moich dzieci na tym etapie cenniejsza, niż mleczna mama :)

Powiedziałam: “Filipku, dziś wieczorem dam Ci mimi po raz ostatni. Kiedy obudzisz się w nocy, nie dam Ci już piersi”.
Jego reakcja?
Mruknął niezadowolony.

Wieczorem, kiedy przypomniałam mu o tym, że dziś karmimy się ostatni raz, powiedział, że idzie spać wspólnie z Heleną na górne łóżko i że zaśnie sam.

To było coś! Odczytałam to jako sygnał z jego strony, że jest otwarty na nadchodzące zmiany, i że szuka w sobie dla nich miejsce i swojej drogi.

Nie pierwszy raz zaskoczyło mnie to, jak dzieci potrafią szukać dobrych dla siebie rozwiązań trudnych sytuacji emocjonalnych, jeśli im na to pozwolimy.

Pozwoliłam na tę próbę wspólnego spania na górze, wiedząc, że nic z tego nie będzie. Poza tym, zależało mi na naszym ostatnim karmieniu.

Filip był niespokojny i nie zapowiadało się na zaśnięcie: wymyślał, że musi pójść po autko, wstawał, podejmował różne tematy.

Ostatecznie położyłam się z nim jak zawsze na dolnym łóżku, po krótkiej chwili z “mimi” już spał. Ja zaś przez jakiś czas potem jeszcze pochlipywałam nad tym, że kończy się nasza wyjątkowa bliskość.

Kiedy sama kładłam się spać kilka godzin później, zastanawiałam się, co się będzie działo tej nocy. Do tej pory przebudzony Filip zawsze dostawał pierś. Budził mnie każdy szmer dochodzący z pokoju dzieci, śniło mi się, że ściągam mleko laktatorem... Mam wrażenie, że budziłam się co godzinę zaniepokojona tym, kiedy usłyszę krzyk Filipa.

Aż w końcu usłyszałam wołanie z pokoju. Poszłam do niego, poprosił o mimi, powiedziałam:

“Filipku, nie dam Ci mimi, ale mogę przynieść Ci wodę, chcesz?”

Powiedział, że chce.

I wtedy stał się kolejny zbieg okoliczności - przypomniałam sobie, że mam w kuchni nieużywaną butelkę ze smoczkiem lansinoh. Przyniosłam ją kiedyś do domu już nawet nie pamiętam w jakim celu. U nas w domu butelka nie była częstym zjawiskiem. Filip w ogóle nie jadł w ten sposób.

Pomyślałam sobie, a była godzina coś około 4 i moje myślenie nie należało do najbardziej błyskotliwych, że chwila ssania smoczka butelki zaspokoi choć częściowo potrzebę ssania.
Filip przyjął butelkę z wodą i po kilkunastu minutach szukania wygodnej pozycji - zasnął.

Bez żalu i krzyku, ba - nawet bez płaczu.

To jeden z największych powodów do dumy, jaki mam, jako mama. Wierzę, że bardzo powolne przeprowadzanie go przez zmiany, stopniowe budowanie jego kompetencji w obszarze zasypiania i uspokajania się, przyniosły plon w postaci zaakceptowania przez Filipa zmiany.

Jeśli rozważasz odstawienie dziecka od piersi, daj sobie tyle czasu ile tylko możesz. Ten czas, obok akceptacji dla trudnych emocji, to najlepsze, co możesz dać sobie i maluszkowi. Trzymam za Was kciuki. Jeśli nasza historia zainspirowała Cię do stworzenia swojego scenariusza łagodnego odstawienia od piersi - daj mi znać w komentarzu :)

Więcej o Wróżce Cycuszce


Obejrzyj "Sneak Peak do Concept Store Wróżka Cycuszka w Galerii Malta".


✉ I koniecznie koniecznie :) zapisz się do Wróżkolettera (lewy dolny róg strony)
Dołącz do Grona Wróżki Cycuszki
Polub fan page i instagram Wróżki Cycuszki

Do zobaczenia :)

Pokaż więcej wpisów z Wrzesień 2021

Polecane

Zaufane Opinie IdoSell
4.96 / 5.00 23 opinii
Zaufane Opinie IdoSell
2021-11-23
Polecam serdecznie ;) warto skorzystać z pomocy, profesjonalna obsługa. Polecam p. Ewę. Pomogła mi już dwukrotnie i w razie problemu na pewno wrócę;)
2021-12-02
Ktoś mógłby pomyśleć, że 200 zł to dużo za poradę laktacyjną, ale kto pójdzie ten się przekona, że warto tyle zapłacić i właściwie to niewiele w stosunku do tego, co się dostaje. Moja konsultacja trwała prawie 2 h, dokładny wywiad, wszystkie czynniki wzięcie pod uwagę, jasne zalecenia spisane na kartce, no i bezcenne: uczucie, że ktoś mnie bez pośpiechu wysłuchał, zrozumiał, odpowiedział rzeczowo na pytania. Konsultację miałam z Położną Ewą Zielińską w przejacielskiej atomosferze. Najbardziej podziwiam jej podejście do maluszka i sposób w jaki zbadała mu jamę ustną. Antosiek był wniebowzięty :) Póki co, nasze problemy są rozwiązane :) Dziękuję raz jeszcze!

Dbamy o Twoją prywatność

Sklep korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką dotyczącą cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zamknij
pixel